|
Strona 1 z 2
Zacznijmy od początku… cz. I. czyli coś dla tych z Was, które o podstawowych zasadach makijażu wiedzą nic.
Podkład idealny czyli nie taki diabeł straszny jak go umalują.
Po co nam właściwie ta tapeta? A no po to, żeby nawet po nieprzespanej nocy nikt nie przywitał Cię stwierdzeniem „uuuuu… ciężki poranek…” (jak to mieli w zwyczaju nasi

koledzy z pracy – pozdrawiamy! ;) Problem w tym, że żeby makijaż korygujący nie przerodził się w szpecący, musi zostać wykonany w oparciu o klika prostych zasad. Po pierwsze – porzuć przekonanie, że dobry kosmetyk, to drogi kosmetyk. Dobre jest zawsze to, co odpowiednie dla Ciebie! Zostawienie 200 złotych w drogerii nie gwarantuje olśniewającego efektu. Nie sugeruj się też tym, w czym jest dobrze Twojej koleżance. Po drugie - wiemy, że trudno jest się zdecydować, kiedy stoi się przed regałem wypełnionym różnorakimi mazidłami. W tej nierównej walce pomóc Ci może tylko świetna świadomość samej siebie.
Rozpoznaj swoją cerę.
Tylko dobrze dobrany podkład zapewni Ci osiągnięcie pożądanego efektu. W skrócie, powinnaś się umieścić w jednej z czterech kategorii:
- cera sucha – czyli pozbawiona płaszcza hydrolipidowego, naturalnej ochrony naszej skóry. Skoro zatem nasza cera sama nie potrafi się bronić przed wiatrem, słońcem czy zanieczyszczeniami – musimy jej w tym pomóc. Najlepiej sprawdzi się tłusta substancja, którą znajdziesz w podkładzie do cery suchej.
- cera tłusta – której gruczoły łojowe wytwarzają za dużo tzw. serum, czyli, i nie bójmy się tego powiedzieć, tłuszczu. Taka cera nieodpowiednio potraktowana będzie się błyszczeć, ma też skłonność do wszelkich zmian skórnych (zaskórników, pryszczy, krostek i przebarwień). Dla tej cery najlepsze będą lekkie w konsystencji podkłady matujące.
- cera mieszana – zatem taka, którą pochwalić się może blisko 90% Polek. W tym przypadku przetłuszczają się nam czoło, nos i broda, a policzki pozostają suche. Tak naprawdę, najkorzystniej byłoby używać dwóch podkładów. Ale że jesteśmy z natury praktyczne i oszczędne (żeby nie powiedzieć leniwe) stosujemy zasadę „zwalczaj większe zło”. Jeżeli bardziej doskwiera Ci błyszczenie zadbaj o natłuszczenie kremem suchych policzków, a potem nałóż na całość podkład matujący. A jeśli środkowa część twarzy jest (umownie) zbliżona do naturalnej, za to przeszkadza Ci napięcie skóry na policzkach – połóż na nie podkład do cery suchej, resztę potraktuj, w razie potrzeby, korektorem, a całość omieć pudrem sypkim.
Na półce zostają nam jeszcze podkłady nawilżające. Te stosujemy w przypadku cery wysuszonej (co niekoniecznie oznacza, że suchej!), a więc pozbawionej wody. Pamiętaj, że wysuszać może się też cera tłusta i mieszana, zwłaszcza zimą, kiedy zaczynają grzać kaloryfery, albo latem, kiedy przebywasz w klimatyzowanych pomieszczeniach. Oczywiście w drogeriach znajdziecie też produkty do cery normalnej, ale nie oszukujmy się – taką cerę mają tylko dzieci, w dodatku mniej więcej do siódmego roku życia… Tym makijażu jeszcze nie polecamy ;)
Jakiś czas temu na kosmetycznym rynku pojawiły się również podkłady mineralne. Przyznajemy, że pochodzimy do nich z dużą rezerwą. Przede wszystkim dlatego, że wraz z modą na minerały pojawiło się też mnóstwo ich podróbek. Z założenia podkłady mineralne powinny się nadawać do każdego rodzaju cery, opinie użytkowniczek bywają jednak różne. Na pewno najważniejsze w tym przypadku będzie znalezienie podkładu mineralnego rzeczywiście, a nie tylko z nazwy. Niedługo weźmiemy ten rodzaj kosmetyków na szpilkowy warsztat, a o efektach naszych testów dowiecie się jako pierwsze.
Wszystkie potrzebne informacje o podkładzie, który chcesz kupić (dla jakiej cery jest dedykowany, jakie ma właściwości) powinnaś znaleźć na pudełku – warto poświęcić chwilę na przeczytanie tego, co o kosmetyku chciał nam powiedzieć producent. Nie zaszkodzi też zerknąć na datę ważności, bo niestety w naszym mieście na półkach niektórych drogerii można się natknąć na produkty przeterminowane lub takie, których termin ważności właśnie dobiega końca…
|