Reklama
Reklama
Reklama

Baby boom:

Mamoblog cz. 62

 

 

16 kwietnia, 11:57

Pracz oznajmił, że zjawi się jutro o 7 rano.
Ale to jeszcze nic pewnego, bo ma wieczorem potwierdzić.
Już to widzę.

 

16 kwietnia, 12:06

“Pharmaceris. Pianka do higieny intymnej dla kobiet w ciąży, po porodzie i w czasie karmienia piersią.”

A co ma do tego karmienie piersią??

 

16 kwietnia, 16:40

Świat porodowo-połogowych produktów okazuje się coraz bardziej fascynujący. Poza wspomnianą pianką mama kupiła mi "maść do pielęgnacji brodawek sutkowych"- czysta rozkosz. Czytam sobie instrukcję i co się okazuje? "Zaleca się stosowanie w ostatnich ośmiu tygodniach ciąży w celu hartowania brodawek". Hartowania?!
Jak zwykle- ledwo się za coś zabrałam, już jestem spóźniona. A propos spóźnienia- uświadomiłam sobie, że już raczej się nie załapiemy na kolejny turnus szkoły rodzenia (jakoś się wcześniej nie złożyło).

Mam nadzieję, że w odpowiednim czasie odezwie się we mnie pierwotny instynkt milionów kobiet i mądrość matki ziemi i, choć niezbyt fachowo, wydobędę Młodego na świat.

 

16 kwietnia, 13:05

Nie wiem, co bym zrobiła bez mojego przyjaciela Rennie.

Jadę do miasta podpisać kredytowy cyrograf- okazuje się, że jako rolnik i tu mam lepiej niż inni.
Zakup wymarzonego domu nabiera realnych kształtów- wolę nie zapeszać.

 

16 kwietnia, 13:07

Zaletą dużego samochodu niezaprzeczalnie jest to, że w 9 m.c. mam nadal mnóstwo miejsca między brzuchem a kierownicą :)

 

16 kwietnia, 16:48

Pokochałam panią z banku.
Najprawdziwszą, oddaną miłością petenta.

Pani zachowywała się jak odnaleziona po latach cioteczka, która dołoży wszelkich starań, żeby nasze życie było pasmem spektakularnych finansowych sukcesów.

Tym sposobem, w dość szemranych okolicznościach, staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami jednej karty kredytowej, jednego kredytu odnawialnego oraz dwóch pożyczek gotówkowych z bardzo łaskawym oprocentowaniem.

A po banku był wieeelki kebab.

 

16 kwietnia, 20:04

Umyłam samochód. I to nie tak, jak wielkomiejska paniusia miałam w zwyczaju (czyli na myjni), a porządnie, własnoręcznie gąbką i płynem do mycia naczyń. I- warto zaznaczyć- nie żadne seicento, a potężnego espace'a.

Szykowanie gniazda w domu i w obejściu przybiera na sile, jednym słowem.

 

16 kwietnia, 20:09

Pracz wysłał po południu smsa, że zadzwoni o 20 ostatecznie powiedzieć, kiedy przyjedzie.

Nie tracę nadziei.

 

16 kwietnia, 21:00

Pracz zadzwonił przed 21, tłumacząc, że nie zadzwonił o 20, bo zaspał (??).
W Gdańsku musi być jutro na 11, więc musiałby przyjechać dziś w nocy albo w niedzielę. Wybrałam niedzielę. Pracz obiecał 33% (??) rabatu w ramach zadośćuczynienia za komplikacje.

 



Mamoblog


<< poprzedni wpis

 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama